Aktualności
Niewykorzystany potencjał polskiej biotechnologii - Joanna Szlichcińska
Młodzi ludzie wybierając biotechnologię
jako kierunek studiów kierują się perspektywą dynamicznego
rozwoju tej innowacyjnej dziedziny. Daje ona możliwość
odkrywania i tworzenia nowych rozwiązań w wielu obszarach
naszego codziennego życia, w szczególności w nowoczesnym
rolnictwie. Niestety bardzo często po kilku latach
intensywnej nauki, zdobywania doświadczenia, realizacji
rozmaitych projektów naukowych młodzi biotechnolodzy
przeżywają w Polsce przykre rozczarowanie – rynek
biotechnologiczny, w szczególności w obszarze tzw. zielonej
biotechnologii (obszar biotechnologii dotyczący roślin), w
naszym kraju praktycznie nie istnieje. W tej sytuacji
większość absolwentów biotechnologii jest zmuszona wyjechać
za granicę, gdyż jedynie poza Polską mogą oni znaleźć
rozwijającą, dobrze płatną pracę, w której wykorzystują
wiedzę zdobytą podczas studiów. Można by pomyśleć, że
polskie uczelnie wyświadczają zachodnioeuropejskim i
amerykańskim firmom i instytutom niesłychaną przysługę,
kształcąc za niemałe pieniądze polskich podatników świetnych
naukowców, dla których nie ma w naszym kraju miejsc pracy
adekwatnych do ich kwalifikacji.
Środowisko studentów biotechnologii jest w Polsce niezwykle
aktywne. Kierunek ten można studiować na 33 uczelniach w 18
miastach Polski, przy czym przy niemal każdym wydziale
funkcjonują koła naukowe biotechnologów. Od dziewięciu lat
prężnie działa również ogólnopolskie Akademickie
Stowarzyszenie Studentów Biotechnologii. Co roku polskie
uczelnie opuszcza 2 tysiące absolwentów biotechnologii
posiadających niezwykle unikalną wiedzę. Tak duża liczba
młodych biotechnologów pozwala na dynamiczny rozwój tego
nowoczesnego sektora i realizację innowacyjnych projektów,
jednak rządzący zdają się kompletnie ignorować ten ogromny
potencjał.
W standardach kształcenia opracowanych przez Ministerstwo
Nauki i Szkolnictwa Wyższego czytamy, że absolwenci
biotechnologii „są przygotowani do sprawnego poruszania się
na styku technologii i współczesnych metod biologii
eksperymentalnej” oraz „powinni być przygotowani do pracy w
przemyśle biotechnologicznym i przemysłach pokrewnych”.
Natomiast wśród umiejętności biotechnologa wymienia się
„wykorzystywanie technicznych i technologicznych aspektów
biotechnologii” oraz „projektowanie i wykonywanie
manipulacji na materiale genetycznym”. W zderzeniu z
polskimi realiami, w których istnieją istotne ograniczenia
dotyczące stosowania Genetycznie Modyfikowanych Organizmów
(GMO) oraz produktów z nich otrzymywanych, jest to sytuacja
analogiczna do tego, jakby kształcono lekarzy w kraju, w
którym nie ma szpitali lub prawników w kraju bez sądów.
Taki stan rzeczy jest niezwykle krzywdzący dla młodych
biotechnologów. Chcielibyśmy tak jak absolwenci innych
kierunków móc rozwijać swoje umiejętności i podejmować
satysfakcjonującą pracę w kraju, w którym się wychowaliśmy,
w którym mieszkają nasze rodziny i przyjaciele. Polskie
władze, poprzez pozbawione sensu i rzeczowych argumentów
wstrzymywanie rozwoju biotechnologii w wyniku wprowadzania
ograniczeń legislacyjnych na otrzymywanie i stosowanie GMO,
niestety nam to uniemożliwiają. I narażają się przez to nie
tylko na kary i procesy ze strony Unii Europejskiej, ale
również na utratę wyjątkowo uzdolnionych młodych naukowców,
którzy pracują później na prestiż i osiągnięcia
amerykańskich, niemieckich czy hiszpańskich firm i
instytutów.
O ile trudno oszacować dokładne straty personalne związane z
obojętnością polskich polityków, o tyle dokładnie policzone
zostały straty gospodarcze, jakie przyniesie Polsce
zablokowanie rozwoju zielonej biotechnologii. Według
ekspertów z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa, wejście w życie
ustaw o żywności modyfikowanej genetycznie wywoła spadek
produkcji mięsa, mleka i jaj oraz wzrost cen żywności i
efekt inflacyjny. Zakaz stosowania śruty sojowej z soi GMO
obniży opłacalność produkcji zwierzęcej nawet o 30 procent,
mięso drobiowe podrożeje o 40-50 procent, mięso wieprzowe o
15-20 procent, a jaja o 30-40 procent. Trzeba pamiętać, że
to wcale nie spowoduje, że Polacy będą spożywać mniej drobiu
bądź jaj, ponieważ polskie prawo nie zabrania importu
kurczaków na przykład z Czech, gdzie są one karmione właśnie
paszami z GMO. Po prostu Polacy będą spożywali mniej
produktów rodzimego pochodzenia. Działania zmierzające w tym
kierunku z pewnością nie mogą być nazywane troską o polską
gospodarkę ani konsumentów.
Polscy rządzący nieustannie mówią o poszukiwaniu
oszczędności w budżecie. Wydaje się jednak, że wcale nie są
one potrzebne, gdyż politycy nieustannie wzbraniają się
przed jednym z najoczywistszych rozwiązań problemu deficytu
budżetowego, jakim byłoby stworzenie w Polsce
konkurencyjnej, bardziej wydajnej i tańszej gospodarki
opartej na nowoczesnej biotechnologii.
Środowisko studentów biotechnologii domaga się zmiany tego
stanu rzeczy. Chcemy, aby polskie prawo stało się przyjazne
nowym rozwiązaniom w rolnictwie wykorzystującym organizmy
modyfikowane genetycznie. Ponadto należy tworzyć polskie
firmy biotechnologiczne, w których absolwenci będą mogli
podejmować pracę służącą właśnie naszemu krajowi. Badania
nad nowymi odmianami roślin odpornych na szkodniki czy
bogatych w witaminy będą tak długo bezcelowe, jak długo będą
szczelnie zamknięte w uczelnianych laboratoriach. Żądamy
również położenia nacisku na rzetelność i wiarygodność
rozpowszechnianych informacji dotyczących biotechnologii.
Większość nagłaśnianych poglądów o GMO nie ma nic wspólnego
z rzeczywistością. Studenci biotechnologii z całego kraju
organizują liczne imprezy popularyzujące wiedzę o
biotechnologii w naszym społeczeństwie. Niestety, nasz
przekaz zanika przy przerażających opowieściach polityków,
wygłaszanych w najlepszym czasie antenowym. Należy zaznaczyć
przy tym, że w odpowiedzi na pytanie o źródło przytaczanych
przez nich poglądów pada zazwyczaj jedno słowo - „internet”.
Nigdy nie są to wyniki badań naukowych czy fachowe
publikacje. Domagamy się, aby Polska przestała być
zaściankowym krajem odrzucającym nowoczesne rozwiązania z
powodu niezrozumiałych obaw i przesądów. Otwarcie na zieloną
biotechnologię jedynie wzmocni naszą gospodarkę i stworzy
wiele nowych i niezwykle potrzebnych miejsc pracy. Niech
polscy politycy przestaną skazywać młodych biotechnologów na
przymusową emigrację.
Joanna Szlichcińska
Studentka Międzywydziałowego Studium Biotechnologii, SGGW
Wiceprezes Polskiej Federacji Biotechnologii
joanna.szlichcinska@onet.eu